Szukając dookoła ważnych dla mnie symboli uzmysłowiłam sobie ostatnio, że nieodłącznym elementem moich podróży po Turcji jest woda. Woda to według sufickiej szkoły filozofii niezwykle pojemny w znaczenia drogowskaz. Jest wiedzą, mądrością, istnieniem, objawieniem boskości przez każdego pojmowanej na swój sposób. Tylko, żeby o tym wiedzieć, trzeba słuchać, obserwować, zauważać. Inaczej wiele nas w życiu omija. Chcielibyśmy jednak nasiąkać jak gąbka jedynie tym, co miłe i dobre. Ale to ból, cierpienie i złamane serce są naszymi najważniejszymi nauczycielami. Najwięcej o sobie nauczyłam się z tych najtrudniejszych doświadczeń i tego jak sobie z nimi poradziłam. Co więcej to właśnie otwartość na to żeby cierpieć i poddawać się próbom otwiera najwięcej drzwi. A co czeka za progiem? Myślę, że warto się przekonać.
Sporo luzu w życiu złapałam właśnie w Turcji. W morskich falach, płynąc z prądem wód przelewających się przez cieśninę Bosfor. Uzmysławiając sobie, że jestem tylko niewielką częścią całości, zyskując szerszą perspektywę. Ile razy słyszałam, że Turcy działają komuś na nerwy, że są napastliwi i uciążliwi. A może to, co widzisz w innych jest odbiciem tego co masz w sobie? Uwielbiam tych pięknie prostych myślicieli i myślicielki, którzy godzinami przesiadując nad brzegiem Bosforu dostrzegają naturę, siebie wzajemnie, dostrzegają i rozkoszują się upływającym czasem i świętują każdą jego chwilę. Wszystko przecież płynie.
Hasan Dede, przewodnik duchowy grupy derwiszy i derwiszek, która zaprosiła mnie do bycia świadkiem i uczestniczką ich praktyk i spotkań, powiedział mi kiedyś coś ważnego. Jestem wyspą wyrastającą w głębokich wodach życia. Hasan Dede odszedł już do różanego ogrodu, gdzie wiruje z Mevlaną. Ale jego słowa do dzisiaj wybrzmiewają w mojej głowie, kiedy ucicha gwar miasta i codziennych spraw. Turcjo wracam niedługo dalej odkrywać Twoje źródła.
-
Mehmet Kuşman – ostatni Urartyjczyk
Do szklaneczki z herbatą wrzuca 4 kostki cukru i odpala jednego papierosa od drugiego. Daszek jego czapki baseballowej New York Yankees przyozdobiony jest wyrysowanymi długopisem zaklęciami w urartyjskim piśmie klinowym. Kiedy widzę go po raz pierwszy, to wyprostowany, w granatowym kardiganie i wyprasowanej koszuli uśmiecha się szeroko i serdecznie ściska moją dłoń. Jestem głęboko poruszona.…
-
Nie odwracam oczu w podróży
Kiedyś miałam taki pomysł, żeby na wyprawy do Turcji zabierać ze sobą ludzi. Takich, którzy szukają czegoś poza wakacyjnym relaksem w kurorcie. Takich, którzy gotowi są na niewygodę w kurzu podróży, bo to część doświadczenia. A to przynosi nieoczekiwane spotkania, prawdę, opowieści ludzi z innej rzeczywistości. Zrezygnowałam z tej myśli. Ile nas na świecie, tyle…
-
Pamięć Agory Smyrneńskiej
Jeśli prawdą jest, że miejsca, mury, ściany pamiętają i przenikają energią wydarzeń to Agora Smyrneńska gotuje się prawdziwie starożytnymi ploteczkami. Zwłaszcza, że to pierwsza Agora jaką ja miałam zaszczyt zwiedzić, która usytuowana jest w samym centrum współczesnej miejskiej aglomeracji, w tym przypadku Izmiru. Handel, polityka, kultura, sprawy społeczne, religia, na Agorze było miejsce na to…


